Coś w tym jest, w tym zmęczeniu, chociaż zima w tym roku nie była zbyt okrutna. Polecam taki myk oddechowy z książeczki "joga dla zapracowanych". Efekt jak po filiżance kawy.
Palec wskazujacy prawej ręki kładziemy na środku czoła, kciukiem naduszamy na prawą dziurę od nosa [zaciskamy], serdecznym to samo z lewą dziurką.
Zwalniamy ucisk na prawej dziurce, nabieramy nią powietrze [lewa dziurka zatkana drugim palcem]. Powietrze nabieramy powoli, barki rozluźnione.
Jak już nabraliśmy powietrza, zaciskamy prawą dziurkę, zwalniamy ucisk na lewej i robimy nią wydech [tą lewą]. Dalej nabieramy lewą dziurka, wypuszczamy prawa. I znowu prawa nabieramy, wypuszczamy lewą. Naprzemiennie.
Powtórzyć 3 razy, czyli razem 6.
Etykiety: joga, oddech, wiosna